Strona głównaAktualnościJesień średniowiecza

Jesień średniowiecza

Opublikowano

Przywołałem tu ministra Bodnara – miłego, sympatycznego, kompetentnego prawnika, na pewno pracowitego człowieka, który często nam tłumaczył (ostatnio schowano go do szafy), dlaczego nie robił tego, czego nie robił, niewiele mówiąc o tym, co robił. Dawał do zrozumienia, że tak trzeba, że prawo musi być przestrzegane, że lepiej wolno a dobrze, żeby sądy się nie przeciwstawiały, a poza tym ten okropny PiS tak wszystko urządził, że w zasadzie niczego nie da się zrobić. Ja nie wiem, co i jak pan ma zrobić i jak odbetonować system po PiS-ie, ale miarą oceny polityka jest skuteczność, efektywność. O pana i pańskich ludzi skuteczności świadczy to, że nawet aresztowani drugorzędni podejrzani są szybko przez sądy wypuszczani na wolność i zamiast wysłuchiwać aktów oskarżenia, sami pana oskarżają. Głupio trochę, nie? Ale premier mówi, że mnóstwo się robi, że to tylko zła polityka informacyjna. A kto robi tę politykę? Dalej Rafał Bochenek? Czy inne krasnoludki, co panu sikają do mleka? To może przegapiłem, więc proszę mi przypomnieć – przed którym sądem i kiedy stanął jakiś z oskarżanych przez ludzi ministra Bodnara polityków?

Pewno się czepiam, pisząc to z pozycji emeryta i pańskiego, panie premierze, wyborcy. Ale to pan jest premierem, nie ja. Widziały gały, co brały. Jeśli nie widziały, to po co brały? Jeżeli ten rząd stać tylko na to, żeby wyjaśniać nam, dlaczego jest do d…, to do d… pozostanie. Za mojej młodości funkcjonowało takie powiedzenie: na „nie” to ja mam Sophię Loren. Ukłony dla pani Zosi. Rząd Tuska na „nie” ma wszystko, ze swoimi ministrami i marszałkiem Sejmu na czele.

Dziś widać dokładnie, że Koalicję 15 Października połączyła tylko dążność do pozbawienia ZjePu władzy. Równie dokładnie widać, że dziś trwanie tego rządu zapewnia tylko chęć własnego pozostawania przy władzy. Jeśli to się natychmiast nie zmieni, w drugą rocznicę powołania tego rządu może się okazać, że Kaczyński przelicytuje Tuska i kupi sobie wystarczająco wielu sojuszników, żeby to on dokonał zasadniczej rekonstrukcji, żeby nie powiedzieć – rekonkwisty. A potem przy pomocy swojej prezydenckiej decyzji, hulajnogowego piwosza, brunatnego strażaka oraz zabetonowanych prawników i symetrystycznych dziennikarzy zrobi nam wszystkim jesień średniowiecza. A nowy premier (tymczasowy, żeby nie powiedzieć – techniczny) usprawiedliwi swoją pulp fiction wobec narodu, że dla dobra chrześcijaństwa i polskiego chłopa, robotnika i chłoporobotnika wybrał taką opcję w obronie Krzyża i prawa kobiet do samostanowienia o tym, w którym szpitalu będą chciały umrzeć.

pinkwart foto

Maciej Pinkwart, 15 czerwca 2025

BIULETYN ODDZIAŁU WARSZAWSKIEGO SDRP

Najważniejsze informacje o działalności Oddziału, wydarzeniach środowiska dziennikarskiego i nowych publikacjach na dziennikarzerp.pl.

Zapisując się, wyrażasz zgodę na otrzymywanie Biuletynu Oddziału Warszawskiego SDRP. Zgodę możesz wycofać w każdej chwili. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce prywatności.

Współpracujemy z

Ostatnie wpisy

Kwaśny czwartek: Instynkty

Właściwie poza kolejnością, bo nie w czwartek, ale autor mimo wakacji komentuje: Napaść Rosji na...

Warszawa Singera zaprasza

Gołda Tencer wystąpiła w różowych (oprawki) okularach. Dyrektor Artur Jóźwik z warszawskiego Ratusza uznał...

18. ERA SCHAEFFERA – KOD SCHAEFFERA POZA CZASEM

Jazz, Indie, improwizacja i teatr w Studiu Lutosławskiego. Wyjątkowa edycja poświęcona pamięci Michała Urbaniaka 7...

V edycja Szkolenia Parlamentu Europejskiego dla młodych dziennikarzy i dziennikarek

Szanowni Państwo przedłużamy rekrutację do V edycji Szkolenia Parlamentu Europejskiego dla młodych dziennikarzy i dziennikarek....

więcej

Kongres AICT/ IACT w Krajowej

Między 19 a 25 maja 2026 roku w Rumunii odbył się Światowy Kongres Międzynarodowego...

Biuro Oddziału Warszawskiego SDRP nieczynne od 11 do 25 sierpnia

Informujemy, że z powodu przerwy urlopowej biuro Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy RP będzie nieczynne...

101 słów na piątek: I tak się trudno rozstać

To nie tylko słowa piosenki, ale motto trwającej od paru tygodni telenoweli o rozstaniu...