SATYRYKON LEGNICA 2025 rys. Mateusz Oleszczak "Matrioszki"
Wujek Leon

Jestem prawie pewien, że przynajmniej część z Państwa scrolluje teraz własną lub komputerową pamięć, usiłując odgadnąć, jakiego wujka mam tu na myśli i po wuj go w tytule felietonu przywołuję. Nie zgadniecie. To jeden z bohaterów genialnego tekstu Obiad rodzinny Wojciecha Młynarskiego, który mistrz napisał do Menueta Luigiego Boccheriniego. To ten wujek, który z punktu ku kuzynkom czterem z odpowiednim zmierza żartem czy duserem… Przed wielu laty na lekcjach literatury w zakopiańskiej Szkole Artystycznej przedstawiałem ten tekst – na papierze i w wykonaniu autora – jako przykład umiejętności zestawienia słów i muzyki, starej i nie najprostszej. Po pewnym czasie zauważyłem, że analiza wiersza zmienia się w wykład oparty na słowniku wyrazów obcych i przestarzałych i dałem se spokój: kto dziś, nawet wśród dorosłych, rozumie, co to znaczy z punktu i wie, co to są dusery, nie mówiąc już o tym, że ukazywanie dramatycznego momentu, w którym dziadziowi order wpadł w ordewry wymagało nie tylko tłumaczenia francuskiego określenia hors d’oeuvres, ale w ogóle opowiadania o menu, z czasów, kiedy jeszcze przed obiadem obowiązkowo podawano przystawki, a nie Kawę na Ławę czy Puchar Świata w Skokach. I dlaczego polskie przystawki, których nikt już tak nie nazywa, po francusku oznaczają coś, co podaje się hors d’oeuvres czyli poza dziełem (dziełem jest zupa i danie główne), po grecku mezedes, co wywodzi się z tureckiego słowa, określającego smak, co zresztą zachowało się w podawanych pieskom smaczkach, a co po słowacku brzmi najlogiczniej: predjedla.
11 kwietnia – Dzień Radia

Z okazji zbliżającego się Dnia Radia (11 bm) wszystkim Koleżankom i Kolegom radiowcom składamy najlepsze życzenia!
Praca Biura OW po świętach

Uprzejmie informujemy, że biuro Oddziału Warszawskiego SDRP będzie nieczynne w poświąteczny wtorek, 7 kwietnia br., a dodatkowym dniem pracy sekretariatu będzie piątek, 10 kwietnia br., czynny tego dnia w godz. 11.00 – 15.00.
Zapraszamy!
Czytajcie Olbrychskiego

W świątecznym wydaniu tygodnika „Przegląd” kusi obszerny wywiad z Danielem Olbrychskim autorstwa Roberta Walenciaka. Nasz Kmicic na wieki wieków tym razem nie rozmawia o sztuce albo raczej mniej o sztuce niż o polityce i relacjach społecznych.
Okazuje się, że niejeden profesjonalny analityk społeczny czy polityk może Danielowi Olbrychskiemu pozazdrościć daru obserwacji i celnej oceny sytuacji. Aż ręce składają się do oklasków, kiedy gwiazdor wielbiony przez tysiące kinomanów ze swadą wzywa do walki z głupotą i podłością (padają nazwiska!). Kieruje się przy tym znanym wskazaniem Cypriana Norwida, któremu tęskno było „Do tych, co mają tak za tak – nie za nie”. Czytajcie Olbrychskiego.
(Tomasz Miłkowski)
Pokuszenie

Ministrantem byłem przez jakieś dziesięć dni, co obejmowało dwie niedzielne msze. Harcerzem – krócej, bo tylko dwa dni. Nie wytrzymałem kostiumów i hierarchii. Komeżki wydały mi się symbolem pozbawienia męskości – no, może bardziej chłopięcości, bo rzecz się działa gdzieś w połowie podstawówki, mundurek harcerski za bardzo przypominał wojsko, a od dziecka byłem pacyfistą. Nie znałem oczywiście jeszcze wtedy tego, jak George Bernard Shaw zdefiniował harcerstwo: Scouting is a child dressed like an idiot commanded by an idiot dressed like a child – dziecko ubrane jak kretyn pod przewodnictwem kretyna ubranego jak dziecko. Ale tak właśnie się czułem. W dodatku hierarchia w obu tych formacjach polegała na tym, że dowódcy byli wysocy, władczy i wciąż na mnie krzyczeli. Tak mi się wtedy wydawało, choć oni po prostu wydawali rozkazy, a może tylko polecenia. Nikt mnie – uwaga! – nie molestował, przynajmniej niczego takiego nie zapamiętałem i nie miałem z tego powodu żadnej traumy. Choć, nie powiem – przedstawiciele obu tych branż usiłowali mnie wodzić na pokuszenie, ale w zupełnie inny niż dziś popularny sposób. Druh Duduś, od którego uciekłem w piątej klasie, po latach okazał się moczarowskim endekiem i przedstawicielem Służby Bezpieczeństwa, fascynującym moją mamę swoimi antysemickimi tyradami w marcu 1968 r. A ksiądz Stanisław, który prowadził religię w moich czasach licealnych zapraszał część naszej klasy na plebanię, włączał adapter, pokazywał, gdzie są płyty z Presleyem, Beatlesami, Chuckiem Berrym i Billem Halleyem, zostawiał klucz najstarszemu z nas i wychodził do chorego z Panem Jezusem. A nasza mieszana grupka klasowa miała w ten sposób korzystać z wolności. Zawsze uważałem, że ta wolność, mierzona ułamkiem, w którym w liczniku znajdowała się ofiarowana nam przez Boga wolna wola, a w mianowniku poczucie odpowiedzialności mnożone przez strach przed piekłem to jest podstęp, przy pomocy którego Bóg wodzi nas na pokuszenie.
Zakazy

To najprostszy sposób wymyślony przez polityków, aby pozbyć się kłopotu. Zakazać i z głowy. Niczym (?) już nie trzeba się przejmować. Tak wyeliminowano handel w niedziele, alkohol wieczorową porą, a teraz trwają przygotowania do odcięcia dziatwy od telefonów komórkowych. Tak tylko nieśmiało przypominam, że podczas niedawnej pandemii to komputeryzacja edukacji uratowała szkoły przed zapaścią.
Tymczasem prawicy śni się zakaz transkrypcji małżeństw jednopłciowych, mimo przełomowego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego. Kombinuje, jakby tu wyroku nie wykonywać i czym NSA wystraszyć. O ile wcześniej wspomniane nakazy/ zakazy dominują w krajach protestanckich, o tyle „transkrypcja” jest powszechnie uważana za normę. A normy zakazuje się trudniej.
(Tomasz Miłkowski)
Teatr, krytyka w jednym stoją domu

PRZESŁANIE POLSKIEJ SEKCJI AICT NA MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ TEATRU
W tym roku Międzynarodowy Dzień Teatru splata się z 70. rocznicą zawiązania Klubu Paryskiego, nieformalnego jeszcze porozumienia krytyków Zachodu i Wschodu, z którego wyrosło niebawem Międzynarodowe Stowarzyszenie Krytyków Teatralnych. Nie sposób nie docenić tego wydarzenia, które wpisało się do historii wznowienia dialogu kultur w czasach podnoszenia żelaznej kurtyny.
Czasy się zmieniły. Inny jest świat i Europa, ale dialog nadal stanowi fundament porozumienia na różnych szczeblach społecznej debaty. Dla higieny i zdrowia teatru dialog krytyków między sobą, ich dialog z teatrem i widzami stanowi rodzaj paliwa umożliwiającego rozmowę i głębszą refleksję. Jak by nie patrzeć na niekiedy zabawne wzajemne dąsy artystów i krytyków, nie ma co udawać, że mogą bez siebie żyć.
Certyfikat im. Edwarda Csató AICT dla Doroty Stalińskiej

Zarząd polskiej sekcji AICT/ Klubu Krytyki Teatralnej SDRP przyznał DOROCIE STALIŃSKIEJ w 50 rocznicę jej debiutu artystycznego Certyfikat im. Edwarda Csató w uznaniu jej dokonań aktorskich.
Wyróżnienie zostało ustanowione kilka lat temu z myślą o honorowaniu ludzi teatru, którzy wywarli szczególny wpływ na rozwój sztuki aktorskiej i tworzenie nowych przestrzeni dialogu z widzem. Certyfikat im. Edwarda Csató ma podkreślać uznanie AICT dla osiągnięć aktora/ aktorki, a przyznawany jest z okazji jubileuszy, benefisów i innych ważnych wydarzeń w biografii artystycznej laureatów.








