Nie wiem, czy to już sepuku, może i tym razem uda się wykpić od odpowiedzialności. Posłowie prawej strony odrzucili argumenty premiera i po raz trzeci obronili uporczywe weto prezydenta, uniemożliwiające sprawowanie nadzoru finansowego nad rynkiem kryptowalut.
Rozbawienie musi budzić uzasadnienie: obrońcy weta utrzymują, że ustawa rządowa została napisana pod dyktando prezesa giełdy kryptowalut i jednocześnie twierdzą, że ustawa ta jakoby paraliżuje możliwość działania na tym rynku, trzyma bowiem giełdę w okowach urzędniczych regulacji. Ale już bawić nie może obojętność, z jaką posłowie traktują ciemne interesy ubijane z Zondacrypto przez polityków, którzy stracili pamięć i dzisiaj udają, że nic się nie stało.
Tomasz Miłkowski

