Al Capone

Opublikowano

Metody przyszpilania przestępców za byle co, coś małego i pozornie nieistotnego, a w każdym razie nieproporcjonalnie mniej groźnego niż to, za co powinno się ich przede wszystkim postawić przed sądem przetrwała do dzisiaj. Dotyczy to również spraw politycznych. Obserwujemy to od dawna i w Polsce. Właśnie ostatnio w głośnej sprawie sędziego Szmydta jako delikt, za który zamierza się go ścigać początkowo podawało się to, że miał kontakty z radykalnymi kibolami warszawskiej Legii, którzy wywieszali hasła antyukraińskie. Danielowi Obajtkowi zarzuca się różne rzeczy, ale wytyka głównie to, że wydawał publiczne pieniądze na botoks, zęby i samolot. Notabene, bardzo mi się podobał odpór, jaki były prezes Orlenu dawał wobec tych zarzutów: przecież musiał być dobrze ubrany, dobrze wyglądać i latać dobrym samolotem, żeby mieć poważanie i sukcesy w biznesie. Od razu przypomniał mi się Albert Einstein (toutes proportions gardées!), który ubierał się fatalnie, wyglądał okropnie i jeździł rowerem, a na brak szacunku raczej nie narzekał, zaś sukcesy w biznesie miał niewątpliwe, o czym świadczy choćby film Oppenheimer. Jarosławowi Kaczyńskiemu chce się odebrać immunitet poselski nie za to, że rozpirzył polskie społeczeństwo i kierował tym całym bardakiem, tylko za to, że zrabował czyjś wieniec, którego szarfa obrażała jego brata. Wieniec wart może 200 złotych… Bohaterowie narodowi PIS-u i przytulasy pana prezydenta Dudy Mariusz K. i Maciej W. są teraz oskarżani o to, że głosowali w Sejmie bez uprawnień (i bez reakcji marszałka…), a nie o zorganizowanie całej sieci nielegalnych działań podsłuchowych, wykorzystywanie stanowiska dla autopromocji wyborczej i mnóstwo innych rzeczy. Antoniemu Macierewiczowi zarzuca się zmarnotrawienie ostatnich paróweczek hrabiego Barry Kenta i zgubienie jakichś mało istotnych dowodów prokuratorskich, no i wydatkowane iluś tam drobnych milionów na pensje dla swoich ludzi, ale jakoś cicho o tym, co były minister zrobił w wojsku, wywiadzie i obronności kraju. I co robił potem, pod parasolem swojego zastępcy, ministra Błaszczaka i pod rękę z prezesem PiS-u. Zresztą, w odniesieniu do Macierewicza nikt nawet nie zająknął się o jakimkolwiek zniesieniu immunitetu poselskiego, co najwyżej spekuluje się o tym, czy w sprawę nie powinien wdać się psychiatra.

A jeśli nawet komuś się ten immunitet zdejmie (co przy obecnym składzie Sejmu nie będzie trudne, a prezydent tego akurat nie może zawetować), to też niczego jakby nie zmienia: Grzegorz Braun za swoje antysemickie i chuligańskie wybryki, niszczenie mienia i inne działania, kolidujące z kodeksem karnym (ale nie za nawoływanie do nienawiści) na podstawie obszernie uzasadnionego wniosku prokuratury został pozbawiony immunitetu poselskiego 16 stycznia 2024 roku. I co? I nic. O ile wiadomo, Grzegorz B. chyba nawet nie został jeszcze przesłuchany, a do sądu nie został skierowany akt oskarżenia. Po co komu takie mydlenie oczu?

O tym, że szybkość działania wymiaru sprawiedliwości jest sterowalna, świadczy przypadek Tomasza Szmydta, któremu odebrano immunitet i wystąpiono o tymczasowe aresztowanie (ciekawe, kto go ma aresztować? KGB Łukaszenki?) w kilkadziesiąt godzin po tym, jak sam z siebie ustawił się na celowniku. Mówi się, że grozi mu dożywocie za szpiegostwo. Już, w dwa dni znaleziono dowody na to, że Szmydt szpiegował? Zostawił w mieszkaniu list pożegnalny, w którym pisał do polskich służb, na której półeczce są na to szpiegostwo dowody? Bo zdrada Polski – owszem, to widać w białoruskiej i rosyjskiej telewizji. Ale to nie to samo co szpiegostwo… Co Szmydt mógł dostarczyć Łukaszence? Listę swoich kolegów, którzy piją wódkę i kradną kiełbasę? Dowody na nielegalność działania kolegów z Krajowej Rady Sądownictwa? Spis argumentów, których polskie władze użyły, by temu i owemu odmówić dostępu do informacji niejawnych? Autografy Kaczyńskiego i Ziobry? Na dobrą sprawę za swoją podłość i głupotę Tomasz Szmydt sam się ukarał, podejmując decyzję o związaniu się do końca życia z ciepłym człowiekiem z Mińska i jego mlekiem, miodem i samogonem płynącym rajem. Jeśli zaś rzeczywiście był szpiegiem, to na pewno nie na miarę Kima Philby’ego z MI-6, więc jego wartość – i wartość jego obecnego życia – jest dla jego mocodawców zagranicznych niewielka. Inna rzecz, że gdyby sterowany był ze swego środowiska w Polsce – to wartość jego życia jest odwrotnie proporcjonalna do wartości jego milczenia…

A tak z innej beczki: czy media zupełnie przegapiły jakieś mandaty czy wezwania do prokuratury i przed sąd za podpalanie opon, rozrzucanie gnojówki na ulicach i wjeżdżanie traktorami do centrów miast, blokowanie dróg, przekleństwa antyunijne i deklaracje prorosyjskie, a w każdym razie antyukraińskie hasła na protestach tzw. rolników i tzw. Solidarności? Jakoś nie słyszałem. Ale wiem, że gdybym to ja chciał rozpalić we własnym ogródku ognisko, w którym spaliłbym liście, gałęzie i uschłe kwiaty, a następnie wykorzystał popiół do ekologicznego zasilenia własnych grządek – bankowo dostałbym mandat, a może nawet wezwanie do sądu. Nawet jakbym zapalił papierosa w niedozwolonym miejscu, skończyłoby się to interwencją sił porządkowych. Jakbym zaczął kląć w miejscu publicznym – też. No, chyba, żebym był posłem, prezesem czy rolnikiem. Nie jestem. Nie mam ogródka, ani grządek, nie palę, nie klnę. No, może czasem – ale szeptem… Chyba, że oglądam telewizję.

Słyszymy od obecnej ekipy rządzącej, że wszystko robi się pomału, ale rzetelnie, że jest okropnie dużo takich spraw i że nie można niczego przyspieszać, że sprawiedliwość nierychliwa, ale dojdzie swego. Może. Tyle że teraz to wygląda na parodię sprawiedliwości (nawet nie chcę rozwijać tematu kompletnie nieudolnych działań w sejmowych komisjach śledczych) i kpiny z prawa: inne, rzecz jasna, od tego, co robiono przedtem, ale utrwalające w społeczeństwie przekonanie o tym, że ani prawo, ani sprawiedliwość realnie nie istnieją, istnieje tylko bezkarne Prawo i Sprawiedliwość, puszczanie oka do antysemitów i innych polskich swojaków. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że wejście policji i ABW o szóstej rano do pewnej willi przy ulicy Mickiewicza na warszawskim Żoliborzu, mogłoby wywołać bunt sporego grona obywateli, którzy w życiu nie zdobędą się na refleksję na temat tego, co się rozmaitym politykom należy i za co. Dla nich Kaczyński jest postacią ewangeliczną, podobnie jak wszyscy jego nominaci. Tę ewangeliczność wypowiedziano w 2015 roku na spotkaniu z Andrzejem Dudą: Błogosławione łono, które cię nosiło i piersi, które ssałeś. Ten cytat z Ewangelii Łukasza był na transparencie poprzedzony inwokacją: Panie Prezydencie! Ale jeśli władza będzie się wciąż bać reakcji na swoje działania, to może już spokojnie iść do domu. Albo do Brukseli. Ktoś pomyślał o Mińsku?

Obawiam się, że łamanie prawa i niekaranie za łamanie prawa są społecznie równie szkodliwe. Gdy niezrozumiałą opieszałość przejawia obecna władza, która w kampanii wyborczej obiecywała przede wszystkim posprzątanie po PiS-ie i którą ludzie wybrali dlatego, że chcieli, żeby zapanował porządek prawny i sprawiedliwie osądzono tych, którzy to prawo łamali – to jest jeszcze gorzej. Bo za poprzedniej władzy mogłem liczyć na to, że w wyniku wyborów zła władza zmieni się na dobrą. A na co mam liczyć teraz?

Oczywiście, niewykluczone, że zastosowana zostanie metoda na Ala Capone, która zresztą w Chicago też czekała na realizację dobrych parę lat. Jest możliwe, że nowe służby specjalne znajdą jakieś papiery na to, że kot Jarosława K. miauczał po 22-giej, czym zakłócał ciszę nocną Żoliborza, więc należy się mu mandat, lub zamiana na odsiadkę. Kotu, oczywiście. Minister Bodnar już szykuje kuwetę.

pinkwart foto

Maciej Pinkwart, 16 maja 2024

 

BIULETYN ODDZIAŁU WARSZAWSKIEGO SDRP

Najważniejsze informacje o działalności Oddziału, wydarzeniach środowiska dziennikarskiego i nowych publikacjach na dziennikarzerp.pl.

Zapisując się, wyrażasz zgodę na otrzymywanie Biuletynu Oddziału Warszawskiego SDRP. Zgodę możesz wycofać w każdej chwili. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce prywatności.

Współpracujemy z

Ostatnie wpisy

Kwaśny czwartek: Instynkty

Właściwie poza kolejnością, bo nie w czwartek, ale autor mimo wakacji komentuje: Napaść Rosji na...

Warszawa Singera zaprasza

Gołda Tencer wystąpiła w różowych (oprawki) okularach. Dyrektor Artur Jóźwik z warszawskiego Ratusza uznał...

18. ERA SCHAEFFERA – KOD SCHAEFFERA POZA CZASEM

Jazz, Indie, improwizacja i teatr w Studiu Lutosławskiego. Wyjątkowa edycja poświęcona pamięci Michała Urbaniaka 7...

V edycja Szkolenia Parlamentu Europejskiego dla młodych dziennikarzy i dziennikarek

Szanowni Państwo przedłużamy rekrutację do V edycji Szkolenia Parlamentu Europejskiego dla młodych dziennikarzy i dziennikarek....

więcej

Kongres AICT/ IACT w Krajowej

Między 19 a 25 maja 2026 roku w Rumunii odbył się Światowy Kongres Międzynarodowego...

Biuro Oddziału Warszawskiego SDRP nieczynne od 11 do 25 sierpnia

Informujemy, że z powodu przerwy urlopowej biuro Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy RP będzie nieczynne...

101 słów na piątek: I tak się trudno rozstać

To nie tylko słowa piosenki, ale motto trwającej od paru tygodni telenoweli o rozstaniu...