Losy Domu Dziennikarza zawisły od decyzji sądu – w piątek 18 września Naczelny Sąd Administracyjny rozstrzygnie trwający od lat spór o prawo własności gruntu i nieruchomości.
Przedwojenny pałac przy ulicy Foksal w Warszawie, zniszczony doszczętnie przez okupantów niemieckich (wg dokumentów w 74,3%), został po wojnie przywrócony do istnienia – w nowym kształcie architektonicznym – wysiłkiem dziennikarzy. Od roku 1948 za sprawą odpowiednich decyzji ówczesnych władz, dom został oddany do dyspozycji dziennikarzy reprezentowanych przez organizacje dziennikarskie.
Lata całe trwa spór, kto ma prawo formalne do domu i gruntu. To odrębna i zawiła historia. Dość na tym, że w rezultacie trwających latami sporów i roszczeń znowu pojawia się niebezpieczeństwo pozbawienia dziennikarzy ich domu. Jeśli wniosek kasacyjny złożony przez nabywców roszczeń do gruntu zyska przychylność sądu, przyszłość Domu Dziennikarza może okazać się nader wątpliwa.
Wobec tego zagrożenia z inicjatywy Zarządu Głównego SDP we wtorek 15 września zwołano konferencję prasową, na której przedstawiony został aktualny stan sprawy. Dwie największe organizacje dziennikarskie, SDP i SDRP, wyraziły zbieżne stanowisko w sprawie oczywistego prawa dziennikarzy do użytkowania Domu przy ul. Foksal 3/5. Za stołem prezydialnym znaleźli: się dr Jolanta Hajdasz, prezes SDP, Krzysztof Skowroński, b. wieloletni prezes SDP i Andrzej Maślankiewicz, sekretarz generalny SDRP. To wyraźny dowód, że przyszłość Domu Dziennikarza łączy całe środowisko i jednoczy starania obu stowarzyszeń.
Andrzej Maślankiewicz odwołał się do historii i czasów, kiedy Dom na Foksal powstawał z gruzów. Przypomniał też o zaniechanej niegdyś inicjatywie Macieja Iłowieckiego, wówczas prezesa SDP, dotyczącej powołania Fundacji Domu Dziennikarza, która mogłaby wspierać jego utrzymanie i program. Może warto wrócić do tej idei.
A na razie ufajmy, że sąd uzna racje dziennikarzy.
Tomasz Miłkowski

