Fot: Jarosław Kurzawa (z archiwum Miejskiej Biblioteki Publicznej w Siedlcach)
Dzięki Lilianie Śnieg-Czaplewskiej i jej przyjaciółce, przemiłej suczce Zoi, atmosfera spotkania była niemal domowa. Podpisywanie książek stwarzało dodatkową okazję do porozmawiania z autorką. Ci, którzy nie mieli śmiałości wypowiedzieć się lub choćby zadać pytania publicznie, mogli to zrobić w cztery oczy, z czego chętnie korzystano. Jedna z takich rozmów przyniosła autorce kolejny, istotny wątek dotyczący jej bohatera. Stało się to dodatkowym argumentem, by pisać dalszy ciąg „Niny i Józefa”. Tyle przecież zostało niewykorzystanego materiału, w tym rzadkich, archiwalnych ilustracji, a jeszcze ujawniają się nowe informacje… Zaniechanie pracy nad tymi skarbami byłoby szkodą dla miłośników historii i biografii.
(Hanna Świeszczakowska)
Ps. O książce można przeczytać w recenzji opublikowanej na naszych stronach Oddziału Warszawskiego i Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy RP

