Strona głównaAktualnościProfesja dziennikarska musi być chroniona

Profesja dziennikarska musi być chroniona

Opublikowano

Centrum Monitoringu Prasy SDP zorganizowało panel (11 stycznia) poświęcony głównie kontroli bilingów dziennikarzy. Rozmawiano jednak również o tym, że „bez tajemnicy dziennikarskiej profesji nie jest możliwa ochrona źródeł informacji” (mecenas Dariusz Pluta). Jeden z uczestników debaty, Cezary Gmyz z „Rzeczpospolitej” uważa, że sytuacja od lat zmienia się na gorsze. „My coraz mniej wiemy o władzy, a władza coraz więcej o nas, to nie jest normalne w demokratycznych krajach” – mówił.
Dyskusji przysłuchiwał się nasz kolega, Mikołaj Oniszczuk. Polecam jego refleksje .
baj

Felieton i komentarz: EPIDEMIA „ŚLEDZI”

Śledzie są cenionym dobrem „zakąskowym”, o czym wiadomo od stuleci, po świeżo zakończone biesiady świąteczno – noworoczne. I tak zapewne będzie, dopóki nie wyschnie Bałtyk i inne akweny morskie. Nawet, jak brukselska biurokracja unijna ograniczy kwoty połowowe do jednego śledzia na kraj członkowski lub przyjmie „pakiet śledziooszczędności”. Śledzie mają, jakby nie patrzeć, perspektywy lepsze niż „chore” euro. Ale równolegle coraz bardziej szerzy się inne, niepokojące zjawisko, przybierając rozmiary postępującej epidemii, które można by określić mianem „śledzenia”. Rośnie grupa śledczych i śledzących, których potocznie określa się jako „śledzie”. Już prawie każdy każdego… śledzi. Jednym – to w smak, innym – niekoniecznie. Polska, nie wyjątek, też leży w strefie śledziogennej, a nawet śledziolubnej. Ostatnio epidemia wybuchła z całą mocą na linii prokuratur – wojskowej i cywilnej. Ujawniła się grupa „śledzi” – instytucjonalna, kompetencyjnie jakby skrycie skonfliktowana. Na szczęście – w Bałtyku – nie ma jeszcze podziału na śledzie cywilne i wojskowe, a na lądzie już jest. Epidemia dotarła do świata mediów, które też śledzą bieg wydarzeń i informują, bo po to są. Nie czekając długo, Centrum Monitoringu Wolności Prasy przy Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich, zwołało w trybie pilnym, bo już 11 stycznia br., konferencję panelową, pod hasłem „Kto kogo powinien kontrolować?”. Panelistami byli znakomici znawcy problematyki, tj. dziennikarze śledczy – Cezary Gmyz i Maciej Duda oraz mecenas Dariusz Pluta, adwokat broniący dziennikarzy. Przez prawie dwie godziny, jako niezależny „śledź” prasowy wysłuchiwałem odpowiedzi na trzy pytania: czy w Polsce bezprawnie inwigiluje się dziennikarzy? Czy dziennikarz w Polsce ma możliwość ochrony informatora” i czy media dostatecznie kontrolują pracę służb państwowych? Tematyka ciekawa, wypowiedzi kompetentne i rzeczowe, choć substancja tak zawiła i uwikłana w gąszczu cytowanych przepisów prawnych, że sentencje z nich wynikające, w tym dotyczące najbliższych działań praktycznych, zagmatwane i w wielu miejscach mało czytelne. Ale kilka z nich udało mi się wyłowić. Najogólniejsza, to taka, że na tym „śledziowisku”, bardziej śledzi się dziennikarzy, niż działania władz i biznesu. Są coraz większe trudności w uzyskiwaniu informacji, nawet od służb prasowych w resortach i instytucjach, bo tam już namnożono tyle rodzajów informacji – od poufnych, wstępnych, do użytku służbowego czy wewnętrznego, do nawet jawnych, ale wymagających paraf przełożonych. Bywa, że jest to „rafa” nie do przebycia. A już nie daj Boże, jak chce się uzyskać informacje o nieprawidłowościach, stratach, nadużyciach czy o łapówkach. O czym informować i komu informacje udostępniać, decyduje…urzędnik czy ktoś z tej półki. Stąd i przecieki, potem podsłuchy i dochodzenia, kto informację przekazał i komu. Na ogół ostatecznie winnym jest dziennikarz, którego się śledzi. Wydaje się prawdziwą opinia, która przewinęła się na spotkaniu, że to – uogólniając nieco – władza coraz więcej wie o dziennikarzach, a dziennikarze coraz mniej o władzy i innych strukturach, o ich prawnych i pozaprawnych działaniach. Jakby tego było mało, lęgnie się, oprócz biurokratycznego, wirus inwigilacji dziennikarzy, a już zupełnie niezrozumiałą jego odmianą, jest nacisk na ujawnianie przez dziennikarzy źródła informacji czyli informatora. Tej praktyce trzeba zdecydowanie powiedzieć „NIE!”. Media, jak i urzędy i władze – to służba w interesie społeczeństwa, a to powinno łączyć, a nie dzielić!

Mikołaj ONISZCZUK
Warszawa, 12 stycznia 2012 r.

BIULETYN ODDZIAŁU WARSZAWSKIEGO SDRP

Najważniejsze informacje o działalności Oddziału, wydarzeniach środowiska dziennikarskiego i nowych publikacjach na dziennikarzerp.pl.

Zapisując się, wyrażasz zgodę na otrzymywanie Biuletynu Oddziału Warszawskiego SDRP. Zgodę możesz wycofać w każdej chwili. Szczegółowe informacje znajdziesz w Polityce prywatności.

Współpracujemy z

Ostatnie wpisy

101 słów na piątek: Co by tu jeszcze?

Wydawało się, że katalog ekstremalnych zachowań posłów został już dawno wyczerpany. A jednak nie został....

Stypendia Dziennikarskie FWPN – nabór do 22 października 2026 r.

Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej prowadzi jesienny nabór do programu Stypendiów Dziennikarskich FWPN. Wnioski można składać...

Gala Nagrody im. Ireny Solskiej 27 września w Domu Dziennikarza

Zarząd polskiej sekcji Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyki Teatralnej (AICT/ Klub Krytyki Teatralnej SDRP) zaprasza na...

Przyszłość Domu Dziennikarza

Losy Domu Dziennikarza zawisły od decyzji sądu – w piątek 18 września Naczelny Sąd...

więcej

101 słów na piątek: Lokalni

„Prasa umarła i trzeba się z tym pogodzić. Równie dobrze można by apelować o...

Natan Chwalewski, laureat II miejsca ubiegłorocznej edycji o konkursie im. Andrzeja „Ibisa” Wróblewskiego

Niedawno do udziału w Konkursie dla młodych dziennikarzy Warszawy i Mazowsza im. Andrzeja „Ibisa”...

Obrady jury Białego Kruka

Konkurs mediów lokalnych Mazowsza – o Białego Kruka dobiega końca. Dzisiaj pod przewodnictwem prof....